Jesteśmy rok po pandemii

Jesteśmy rok po pandemii

Wciąż musimy być bardzo ostrożni, covid nadal nam zagraża

Co oznacza posiadanie przeciwciał i zaszczepienie? Gdzie mają szukać pomocy pacjenci z powikłaniami pocovidowymi? Czy maseczki są niezbędne? Zapraszamy do przeczytania rozmowy z doktor Ewą Sabat, specjalistą chorób zakaźnych z nowosolskiego szpitala.

Jak pani jako specjalista chorób zakaźnych podsumuje miniony rok?

Doktor Ewa Sabat: To był bardzo ciężki rok. Nie tylko było, ale i nadal jest trudno. Covid 19 wciąż jest dla nas nowym schorzeniem. Rok temu bardzo mało wiedzieliśmy o tym wirusie. Każdego dnia uczyliśmy się z nim postępować. Na bieżąco tworzyliśmy nowe procedury. Podejmowane decyzje i kolejne obostrzenia choćby szpitalne wynikały z nowej, szerszej wiedzy.
Wydawałoby się, że trochę się już przyzwyczailiśmy do obecności tego wirusa. Myślę jednak, że niektórzy przyzwyczaili się za bardzo. Wynika to z tego, że część osób już przechorowała Covid 19 i ma przeciwciała, część została już zaszczepiona. Daje to złudne poczucie bezpieczeństwa. Owszem osoby z przeciwciałami są zabezpieczone przed zachorowaniem, ostrym przebiegiem choroby, ale są groźne dla innych. Błędem jest myślenie: ja przechorowałem, ja jestem zaszczepiony ja mam odporność to nie musze się zabezpieczać. Tymczasem zaszczepienie nie zabezpiecza przed zakażeniem. Zdarzają nam się osoby podwójnie już zaszczepione miesiąc czy dwa miesiące temu, które w badaniu okazują się dodatnie. Mają, więc w sobie koronawirusa. W badaniach wychodzi to zakażenie na dosyć agresywne, intensywne, mające sporą zakaźność. Dzięki szczepionce osoby te bezobjawowo je przechodzą jednak są wielkim zagrożeniem dla otoczenia. Dlatego zaczęły się pojawiać ogniska zakażeń. Obserwujemy sytuacje, gdy ktoś podchodzi do zakażonego człowieka, bo jest przeświadczony, że się nie zarazi. Ludziom brakuje świadomości, że szczepionka nie chroni przed "złapaniem" wirusa. Wtedy taka osoba jest jak niezwykle niebezpieczna. Włączmy myślenie i chrońmy naszych rodziców, dziadków. Nie bądźmy roznosicielami.

Niestety na ulicach obserwujemy coraz więcej osób bez maseczek. Co pani powie tym ludziom?

Zdaję sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy już zmęczeni trwająca pandemią. Jednak wszelkie rozluźnienia są bardzo niebezpieczne. Maseczki absolutnie nie mogą zniknąć. sprawdzamy obecnie próbki od dodatnich pacjentów pod kątem mutacji wirusa. Podejrzewamy, że mamy już na naszym terenie zmutowany wariant koronawirusa. Dlatego cały czas obowiązuje dezynfekcja, dystans, maseczka. Jeśli chodzi o personel medyczny naszego szpitala, to przy pacjencie dodatnim może nie musimy się już ubierać w kosmiczne kombinezony, ale bezwzględnie musimy mieć maseczkę, fartuch i rękawiczki. Cały czas pracujemy w reżimie sanitarnym i przestrzegamy procedur.
Niestety epidemia rządzi się swoimi prawami. Mamy w tej chwili w naszym województwie tak zwaną falę wyrównawczą. U nas i w warmińsko-mazurskim było wcześniej mało zakażeń a to oznacza, że nasza populacja szeroko nie przechorowała koronawirusa. W związku z tym jest u nas więcej osób wrażliwych na zakażenie. Województwa, w których było wcześniej bardzo dużo zachorowań mają większą odporność społeczeństwa a tym samym mniej zakażeń.

Mamy w swoim otoczeniu osoby, które jesienią przechorowały covida a dzisiaj zgłaszają niepokojące dolegliwości. Co się dzieje pani doktor?

Mówimy o czymś takim, co się nazywa zespołem pocovidowym może się wiązać z zmianami wielonarządowymi. Występuje u pacjentów w dosyć krótkim okresie po przechorowaniu, ale zdarza się też w dłuższym okresie. Ktoś chorował w listopadzie a zespół pocovidowy obserwuje się u niego teraz. Mogą występować dolegliwości: kardiologiczne, neurologiczne, pulmonologiczne. Wciąż nie mamy obserwacji, jakie są długofalowe skutki i następstwa covida. Naukowcy mówią, że specyfiką tej choroby jest powstawanie mikrourazów. To oznacza, że nawet u osoby młodej i wcześniej niechorującej może wystąpić udar. Naukowcy mówią też, że powinno się to wycofać i z czasem odwracać.
Nie mamy jeszcze potwierdzenia czy tak będzie. Takie są dziś nasze przypuszczenia, bo nie mamy dłuższych obserwacji. Osoby, które zauważą u siebie takie dolegliwości muszą zgłaszać się do lekarza rodzinnego. Powstają ośrodki rehabilitacji pocovidowej głównie nastawionych na rehabilitacje pulmonologiczną. Jeden z pracowników medycznych po ciężkim przechorowaniu covida nie mógł dojść do siebie. Wziął udział w takim turnusie rehabilitacyjnym i wrócił już do pracy. Wydolność płuc się u niego poprawiła. W trakcie wywiadu u lekarza specjalisty należy bezwzględnie informować o przebytym covidzie. To pomoże w diagnostyce i skutecznym leczeniu.

Jakie jest Pani zdanie, kiedy wrócimy do normalności?

Trudno przewidzieć, czy pandemia odpuści nam w tym roku. Huraoptymistyczne podejście osób zaszczepionych jest na wyrost. W tej chwili dokument potwierdzający przyjęcie dwóch dawek szczepionki daje nam jedynie to, że w przypadku zakażenia któregoś z członków rodziny taka osoba nie podlega kwarantannie. Natomiast nie daje szczepionka stuprocentowej odporności na zakażenie. Jeżeli bierzemy szczepionkę na ospę, świnkę, polio to jesteśmy zabezpieczeni. Natomiast ta szczepionka będzie okresowo powtarzalna. Musimy się przyzwyczaić, że koronawirus zostanie z nami jak wirus grypy. Być może zmutuje do postaci łagodniejszej i nie będzie zbierał takiego śmiertelnego żniwa. Musimy się liczyć z tym, że sezonowo będzie bardziej aktywny.